Karate szybko stało się dla niego czymś więcej niż tylko sportem. Dało mu zasady, porządek i środowisko, które pomagało mu podejmować dobre decyzje. Z czasem nauczyło go regularności, odpowiedzialności i pracy nad umiejętnościami, których nie zdobywa się podczas jednego treningu.
Dziś Damian przekazuje to doświadczenie kolejnym dzieciom — od przedszkolaków, które dopiero uczą się panować nad własnym ciałem, po nastolatków i pełnoletnich zawodników.
Najważniejszym wynikiem jest rozwój ucznia
Damian ma na koncie sukcesy sportowe, ale dziś największą satysfakcję daje mu coś innego. Na jego zajęciach dziecko nie musi od początku wszystkiego umieć. Ma słuchać, próbować, przyjmować wskazówki i wracać do ćwiczenia, które wcześniej mu nie wyszło. Wymagania rosną razem z jego umiejętnościami.
Najpierw radość z ruchu, później coraz większa odpowiedzialność
W pracy z najmłodszymi Damian zaczyna od ogólnej sprawności, koordynacji i nauki kontrolowania ruchów. Właściwa nauka karate zaczyna się zwykle około szóstego roku życia i rozwija się stopniowo, wraz z możliwościami dziecka.
Na sali obowiązują jasne zasady. Podczas treningu dzieci koncentrują się na zadaniach, słuchają trenera i uczą się współpracować z partnerem. Jednocześnie Damian chce, aby czerpały z zajęć przyjemność.
„Najpierw dziecko ma polubić trening. Z czasem może pojawić się coś więcej — własna potrzeba rozwoju i satysfakcja z tego, że potrafi dziś zrobić coś, czego wcześniej nie umiało.”
Zawody nie są tylko walką o puchar
Damian traktuje turnieje jako jeden z etapów nauki. Dziecko może sprawdzić swoje umiejętności, zmierzyć się ze stresem i przekonać się, jak reaguje pod presją.
Dla trenera zawody są również okazją, aby zobaczyć, w czym zawodnik zrobił postęp, a gdzie potrzebuje jeszcze pomocy. Dla dzieci to też szansa, żeby wyjść poza własne podwórko — poznać rówieśników z innych miast i krajów, zobaczyć inny styl walki, czasem usłyszeć na sali obok język, którego nie znają. Świat robi się przy tym trochę większy, a niejedna znajomość zawarta na macie zostaje na lata.
Nie każde dziecko musi startować. Jeżeli jednak zdecyduje się wejść na matę, wynik nie jest jedyną rzeczą, która ma znaczenie. Ważne jest przygotowanie, zachowanie podczas startu, przyjęcie rezultatu i powrót na kolejny trening.
„Moją misją jest wspieranie rodziców w wychowaniu dzieci”
Damian nie obiecuje, że trening automatycznie zmieni dziecko. Tworzy jednak sytuacje, w których może ono ćwiczyć dyscyplinę, wytrwałość, odpowiedzialność i panowanie nad emocjami.
Rodzic oddaje więc dziecko pod opiekę trenera, który pamięta własny pierwszy trening, rozumie kolejne etapy rozwoju i wie, że za każdym zawodnikiem stoi znacznie dłuższa historia niż zdobyty pas czy puchar.